wtorek, 9 lipca 2013

Duch Święty i drogi Jego zstępowania, cz. III

Jest nie po kolei :). Ale to nic nie szkodzi - do kogo ma trafić, trafi, nawet jak jest nie tak jak w oryginale. O co chodzi? O to, że przedstawiam Wam kolejną część tekstu o. Pawła Warchoła OFMConv., która znajduje się w Zeszytach Odnowy w Duchu Świętym (nr 6, 2002), a która jest właściwie częścią pierwszą, a tu na blogu jest częścią trzecią :) Cóż nie chcący zamieszałam nieco, ale... treści są najważniejsze, a nie ich kolejność. :) 
Poprzednie dwa posty (cz. I i cz. II) - w oryginale należą do części II. 

Oryginalną część I, przedstawiam w dwóch częściach (jako III i IV).  Zapraszam do lektury!
                                                                     *      *      * 

Zesłanie Ducha Świętego, jak opisuje Łukasz w Dziejach Apostolskich, nastąpiło w jerozolimskim Wieczerniku, podczas Pięćdziesiątnicy. Był to oficjalny i kulminacyjny czas działania trzeciej Osoby Boskiej. Zesłanie Ducha Świętego, w którym uczestniczyli apostołowie wraz z Maryją, stało sięwg określeń bł. Jana Pawła II – swoistym „świętem żniw”, „szczytem samoobjawienia się Boga”, „wylaniem życia Bożego”, „wypełnieniem Nowego Przymierza”, „początkiem Nowego Ludu Bożego”, „narodzinami Kościoła”, „początkiem misji Kościoła”, „chrztem w Duchu Świętym”. Dzieje Apostolskie podają nie tylko bohaterów, miejsce i przebieg tego wydarzenia, ale ukazują, że Boską Moc można wybłagać modlitwą i przyzywaniem Tego, którego wówczas apostołowie oczekiwali zgodnie z zapowiedzią Jezusa, otrzymaną podczas Ostatniej Wieczerzy (zob. J 14, 16-17).


Modlitwa nie jest jednak jedyną drogą udzielania się Ducha. Paraklet jest obecny również w Słowie Bożym, sakramentach i krzyżu. Podjęcie jednego z tych Boskich sposobów zależy wyłącznie od człowieka, a każda z dróg niesie taką samą moc i skuteczność. (…) 


Podkreślając tylko kilka dróg zstępowania Parakleta, wiemy, że jakąkolwiek byśmy z nich wybrali, każdą reżyseruje Bóg, ponieważ On jest głównym Inicjatorem i Sprawcą życia duchowego. 


Słowo Boże nośnikiem Ducha Świętego 

Źródło: http://ksmrabawyzna.cba.pl
By uświadomić sobie obecność Ducha Świętego w Słowie Bożym, wystarczy odwołać się do Jezusowej wypowiedzi, w której mówi, że Jego słowa „są duchem i życiem” (por. J 6,63). To stwierdzenie potwierdza realną prawdę, że Słowa bez Ducha pozostałyby tylko martwą literą, z Nim natomiast dają życie (zob. 2 Kor 3,6), są szczególnymi „kanałami łaski” i Boskiego oddziaływania. 

Już Stary Testament mówi o obecności Ducha w Słowie Bożym. (…) W Nowym Testamencie przykładem doskonałego przyjęcia Parakleta pozostaje Maryja. To Ona od pierwszej chwili dogłębnie akceptuje Słowo Boże i z Nim się utożsamia. Jej wielkość nie polega tylko na tym, że swoje łono ofiarowała Słowu – Jezusowi i strzegła Je przez dziewięć miesięcy w swoim ciele, ale mocą swojej wiary dała przykład otwarcia się na Słowo dla wszystkich chrześcijan, a wraz z Nim na Ducha Pańskiego i całą rzeczywistość zbawienia. Stąd św. Augustyn ośmiela się powiedzieć, że Maryja była większa w przyjęciu Słowa w sercu niż przyjęciu Go w łonie. Jest typowym przykładem osoby przyjmującej i karmiącej się Słowem Pańskim, „Panny roztropnej”, medytującej wydarzenia biblijne. Jej otwarcie się na Nie i potwierdzenie swoim fiat (zob. Łk 1,38) było wypowiedzeniem zgody na Słowo natchnione, ponieważ w Nim widziała działanie Ducha. (…)

Za każdym razem, gdy wierzący przyjmuje z wiarą Słowo Boga, pozwala działać w swoim życiu Duchowi i zaprasza Jego Osobę w swoją historię. W ten sposób zgadza się, by Paraklet przeniknął wszystkie tkanki jego człowieczeństwa, ożywił to, co jest uśpione, i dokonał przemiany. Na przyjęcie Jego mocy trzeba jednak czekać. Słowo Boga wyzwala ufność, która wzrasta nie poprzez siłę dialogu i argumentacji, jak w przypadku ludzkiej konwersacji, ale poprzez Jego łaskę. Słowo wreszcie jest natchnieniem, które wraz z Jego przyjściem wchodzi w krwiobieg i zaczyna pulsować

Bóg chce do mnie przemawiać poprzez wydarzenia radosne i bolesne, poprzez porażki i chorobę, zniechęcenie i nieudane ludzkie projekty, poprzez wszystko, co może pomóc z zbliżeniu do Niego. Przykładem są tutaj doświadczenia świętych, w których widać bogactwo sposobów docierania Boga do człowieka, wybitnej klasy Psychologa i wytrawnego Pedagoga. Jego Słowo jest pierwszym sakramentem, pozwala rozeznać historię Boga w Biblii, a w jej świetle rozumieć moją historię, będącą mozaiką wydarzeń. (…) Słowo pomaga mu (człowiekowi) w walce z grzechem i ludzką słabością, uczy właściwych wyborów i hierarchii wartości, prawdziwej bojaźni Bożej i zaufania. W tym wszystkim dostrzegamy działanie trzeciej Osoby Boskiej – Ducha Świętego. Paraklet jest bowiem Gościem duszy – jak mówiła bł. Elżbieta do Trójcy Przenajświętszej – stale mieszkającym w naszym sercu (...). 

3 komentarze:

  1. 1. To nie blog sympatyków PKP, więc nic nie szkodzi, że nie jest po kolejarsku :)

    2. W Wieczerniku Apostołowie nie byli sami, była z nimi Ona - Maryja, Ta, która nigdy nie poddała się rozpaczy i której wiara nigdy się nie zachwiała. Teraz trwa z nimi jako wzór wiary i wytrwania na modlitwie, wzór oczekiwania na Ducha Świętego. Apostołowie, całkowicie ubodzy, nie mający już nic, nie mający widocznego znaku człowieczeństwa Jezusa, czekają razem z Nią. I to wtedy zstąpi na nich, tak ogołoconych i pozostających w całkowitej pustce, Duch Święty, który - jak mówi liturgia - jest Ojcem ubogich. Wtedy zstąpi na nich Jego moc. Dopiero tak umocnieni zostaną posłani, by zdobywać świat dla Chrystusa.

    3. O tym, jak bardzo Maryja żyła Pismem świętym, świadczy treść jej hymnu Magnificat. Jest to świadectwo modlitwy opartej na Słowie Bożym. Dla Niej Pismo święte było "pokarmem" i źródłem modlitwy. Maryja przez 30 lat niejako chłonęła Bożą obecność swojego Syna. Jak bardzo musiało Chrystusowi zależeć na tym, by stworzyć to Arcydzieło - najdoskonalszy swój obraz - skoro poświęcił Maryi aż 30 lat. Ona stale chłonęła Jego myśli, Jego pragnienia i Jego wolę, stając się przez to coraz bardziej jedno ze swoim Synem. Ty spotykasz się z obecnością Jezusa na kartach Pisma świętego.

    4. Słowo Boże, będąc napełnione natchnieniem Ducha Świętego, jest "świętą przestrzenią" Jego działania. Duch Święty wypełnia nas słowem Bożym i prowadzi w jego głąb. Bez Ducha Świętego nikt nie może prawdziwie spotkać się ze słowem Pana. Słowo Boże jest tajemnicą Boga, dlatego też tylko Duch Święty, który "zna głębokości Boga samego", może odkrywać przed nami jego niezgłębione pokłady.

    OdpowiedzUsuń
  2. Być ubogim, czyli mieć wszystko u Boga (czytaj: od Niego), wszystkiego oczekiwać od Niego, a przede wszystkim Jego Samego przychodzącego w Swoim Duchu.

    Chłonąć Bożą obecność Jezusa Chrystusa... "Ona stale chłonęła Jego myśli, Jego pragnienia i Jego wolę, stając się przez to coraz bardziej jedno ze swoim Synem" - też bym tak chciała, tyle że po to, by stawać się "coraz bardziej jedno ze swoim Panem". Chłonąć Bożą obecność w Eucharystii, w Słowie...

    Dzięki za tak bogaty duchowo komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Ubogim może być tylko ten człowiek, który znalazł skarb w Bogu.

      2. Ale żeby komentarz znowu nie okazał się tak bogatym :) to dla równowagi: Chcieć to móc!

      Usuń